Shop Mobile More Submit  Join Login
About Traditional Art / Artist Member Ewelina BoberFemale/Poland Recent Activity
Deviant for 4 Years
Needs Premium Membership
Statistics 159 Deviations 3,752 Comments 20,461 Pageviews

Newest Deviations

There are so many things in my head...
Enjoy with watching them :)

Donate

Vinghen has started a donation pool!
435 / 1,000
If you like my art, please donate. I would love to have premium membership *wink*
Every single point will be MUCH appreciated! :glomp: :glomp:

You must be logged in to donate.
:iconsavvid:Anonymous:iconblackcherryangel::iconkiara2909::iconchemik91::iconpunknouveau13::iconerinm31::iconlouised::iconmorie91:Anonymous

Groups

Webcam

  • Mood: Artistic
  • Listening to: DA:I OST
  • Reading: fanfictions om nom nom
  • Playing: DA:I of coz! :D
Aaaand apparently, a lot has changed here!wtf 
WHAT IN THE HELL is going on? :O I barerly recognized my own account page!Luke's Epic Face Jack-WTF?
Woah...  At the moment I'm not sure how to feel about all changes here. (For example, what is that weird green thing in left upper corner, ya know, near the 'deviant art'. Is that for real, I mean... forever? New style of dA...?) Perhaps it have to grown in me... lol.

ANYWAYYYYY! 
Uhm...? 
MY DEARIEST, THE BEST OF THE BEST WACHERS, MY dA FRIENDS!
I absolutely love u. I love u all! I'm not kiddin', I LOVE U ALL. wtf? i dont know...i mean lovePERIOD.


First of all
:
THANK u so sooo much for all your support, it MEANS A WORLD TO ME.
And nope, I'm not kiddin'.  Srsly. Things here are still meh, but it's time to return. I'm sorry it took me this long to answer to messages of yours and please believe me, when I'm saying, that your feedback mean A LOT to me.

I hope u are still around here Love is... 



Second: Dragon Age: Inquisition. Seananners DRAGON AGE FUKIN' INQUISITION. Spinning Awesome Smiley
 
Soooo addictively AWESOME. Choclate Hyper by Gomotes Yeah, yeah, got flaws here and there, BUT COME ON! So many things to explore (I'm playing in low details, sadly - but even with those game looks niiiiiiice), so many corners, so many aspects... just.. wow.
I'm actually in my second playtrough - very early in game right now. My first Inquisitor was female qunar Kiz'ara, mage. Or Tal-vashoth. Or just mage :D
I got a very stupid reason for choosing her race as first:
In a very beginning I've created a redhead elven rogue, but I suffered physically looking at her hair - which shone like a mabari's balls. Yeah, it was t.t.b.t.p (The Time Before The Patch) and... I just couldn't handle it. Annnd.. after game's prologue I've decided to create qunari instead.
Why? Coz: 
a) 
their horns are AMAZING
b) got definately less hair :giggle:
And that's why Kiz'ara was born. Or created. Or whatever. :giggle: Sorry, Kiz :glomp:


And now I'm playing as human female mage, Evelyn Trevelyan. I'm used to change my char's names but this time I couldn't do it - she's got my real name (what a surprise for me!)! And in this playtrough I'm going after our >>Commander Lion<< :giggle: I never thought that I'll be after him. I didn't like him in DA:0 so much - in best case I was VERY neutral to him. And same in DA2. But now...? Holy Shieet! What a pleasant surprise! After riding a bull (yeaaah, I just did that Wink and Dimples ) I am really eager to try The Lion. Just started second playtrough, kinda exciting.
And as third run I'll finally create that poor dalish :D 

 I don't want to spoil the fun to those who have not played the game yet - I was really try my best to not slip anything for ya...
HOW ABOUT U, guys? Have u beat the game? If yes and if u want to talk about it I'll gladly discuss in pm's - as said, I really don't want to spoil it to those who hadn't. So please, it's spoilers NOT free zone here :D (Oh, and please keep in mind, that I only played as qunari, so some things can looks different in someone else playtrough..so be careful :D)

Ah, ok, and now I'm going to stop bumbling :D

Sherlock WinkIt's good to be back  
 

P.S. I'm thinking about paiting my Kiz'ara. What do u think about it? :) I've managed to write some stuff related to DA:I, but it's in Polish unfortunately. Aaaand I'm thinking about upload some sketches, nothing fancy - it's been a WHILE since I've painted anything (or draw in this case) so it's kinda raw.

LOVE YA ALL :*
V.


BIG FAT EDIT:
Wanna share your awesome Inquisitor? Post it in comment if u wish, I would loveeee to see them! :D
I'll go first:
Kiz'ara Adaar by Vinghen
Evelyn Trevelyan by Vinghen

deviantID

Vinghen's Profile Picture
Vinghen
Ewelina Bober
Artist | Traditional Art
Poland
youtube -> www.youtube.com/user/Vinghen?f…

PL

Portfolio: boobabo.wix.com/ewelina-bober!

ewelina-booba.blogspot.com/ -> nieco zapomniany blog artystyczny


Favourite genre of music: all types of rock ;)
Favourite style of art: sécession
Favourite cartoon character: Krecik ;)
Personal Quote: Try and fail, but never fail to try.
Interests

Activity


Mature Content Filter is On
(Contains: violence/gore)
„Gniew Niebios.”






Czerń.








Cichy, jednostajny gwizd.
Wiatr?



Coś było nie tak. Wyczuwała zagrożenie.



Twarda, chropowata struktura.
Stykała się z jej policzkiem.
Stykała z resztą odsłoniętego ciała.



Leżała?




Wilgoć.



Przylepiała odzienie do skóry w niekomfortowy sposób. Delikatne, ledwo wyczuwalne łaskotanie mocy elektryzowało członki.



Drgnęła gwałtownie.


Słony posmak strachu w ustach zmusił do przełknięcia śliny i dopiero wtedy uniosła powieki.
Świadomość powracała.

Leżała na boku, a lepki kamień podłoża jednocześnie chłodził i parzył. Uczucie zagrożenia wciąż pozostawało obecne i z mimowolnym grymasem poddźwignęła się na kolana. Zmysły zawodziły. Odbierała otoczenie nieznacznie lepiej, choć wciąż dziwnie otępiale. Czy to sen? Nie była pewna. Rozejrzała się wokół i otoczenie w żadnym wypadku nie udzieliło jednoznacznej odpowiedzi.
Zewsząd otaczał ją nienaturalny półmrok. Przytłumione, niewyraźne plamy światła przedzierały się przezeń i nieustannie chowały za mleczną mgłą. Choć słyszała gwizd wiatru i zdawało jej się, że jest na zewnątrz - gdziekolwiek to miejsce się znajdowało - mimo to powietrze pozostawało nieruchome. Gęste, lepkie i wilgotne, ale nieruchome.  

Zamrugała, bezskutecznie próbując odzyskać zdolność ostrego widzenia.

Gdzie ja na przeklęte qun jestem…?

Oh, tak bardzo chciała wyrzec tę myśl słowami: szybki wdech, wargi ułożone odpowiednio, język zadrgał… z jej spierzchniętych ust nie wydobył się jednak żaden dźwięk. Nieświadomie przycisnęła do siebie prawą dłoń w geście osłony przed...

Przed czym?

Przeniosła wzrok na prawicę, zamrugała ponownie oczami i ze zmarszczonymi brwiami  powoli odjęła od siebie rękę, przyglądając się jej uważnie. Nie wiedziała dlaczego, ale czynność ta wydawała się być istotna. Nienazwany impuls. Może pierwotny instynkt. Nakaz..?

Obejrzała wierzch, obejrzała wnętrze. Rozprostowała i zgięła palce. I…

I nic.

Wszystko było w jak najlepszym porządku, zważywszy na okoliczności. Absolutnie niczym nie wyróżniała się od lewej dłoni… a mimo to coś w JEJ środku duszy krzyczało niemym głosem i usiłowało dotrzeć do pełni świadomości klęczącej postaci.  Ukryta wiadomość. Coś ważnego.

Coś.


COŚ.
Nieuchwytnego i gęstego. Fragmenty wspomnień zbyt zamglonych i zbyt roztrzaskanych, by móc je posklejać w całość wycofały się gwałtownie pozostawiając po sobie jedynie oszałamiającą pustkę. Pustka? Pozostało jedynie uczucie zagrożenia i płytka, wypolerowana czerń piętrzących się pytań pozostających bez odpowiedzi.

Po raz ostatni spojrzała na prawą rękę i całkowicie zdezorientowana pokręciła głową, po czym wreszcie podjęła próbę podniesienia się z klęczek. Udało jej się za pierwszym razem, choć z niemałym wysiłkiem. Powietrze wokół było ciężkie, dławiące gardło i miała wrażenie, że jeśli odetchnie choć trochę bardziej, to zmiażdży jej płuca.

Ostrożnie wyprostowała plecy i nienaturalnie ospale rozejrzała się wokół siebie – zupełnie tak, jak gdyby znajdowała się pod wodą.

Mgła.

Wszechobecna, brunatna, wilgotna. Mgła była Królową i panowała niepodzielnie, zazdrośnie strzegąc granic swego królestwa przed niepożądanym wzrokiem. JEJ wzrokiem.  Unoszący się wokół pył coś przypominał. Przez jej umysł przemknął obraz palonych w ognisku liści i ich małe, nadpalone fragmenty nieśpiesznie ulatujące ku niebu. Tutaj jednak nie dostrzegała nigdzie żadnych palenisk, tym bardziej liści. Jedynym fizycznym, widocznym elementem krajobrazu było podłoże – zgadywała, że stała na swego rodzaju sczerniałej grani pokrytej czymś lepkim. Wilgoć otoczenia migotała po skalnych formach niczym fałszywy klejnot.

Tysiące oczu.
Ślepi.
Rozszerzyła szeroko powieki, gdy nienazwany lęk targnął jej jestestwem.
Strach.
Niebezpieczeństwo.



Odwróć się!



Bezwolnie posłuchała wewnętrznego głosu i  niespodziewana, oślepiająca iluminacja wymusiła od lewej dłoni gest instynktownej ochrony wrażliwych oczu.
Przed nią – w trudnej do określenia odległości – na wzniesieniu stała postać. Kobieta? Być może. Prawdopodobnie. Nie mogła jednoznacznie stwierdzić, jako, że obca istota zdawała się być awatarem słońca – to ona bowiem była źródłem ostrego światła, kurczącego granice mgły.



Chodź.



A więc poszła.

Bezmyślnie, bezwiednie – wewnętrznie pusta. Jakby jej jedynym życiowym celem było dotarcie do lśniącej istoty i nic innego poza tym się nie liczyło. Jakby nic innego nie miało znaczenia. I chyba tak właśnie było.

Ile czasu minęło? Wiele? Mało? Czy czas miał tutaj w ogóle rację bytu? Pytania. Wciąż nowe, wciąż boleśnie samotne i oderwane od łaskawych odpowiedzi. Bez znaczenia.

Była coraz bliżej istoty. Z całą pewnością humanoidalnej - krągłości sugerowały kobietę, lecz głowa bez twarzy przedziwnie wyciągała się do góry. Istota była obca, a jednak znajoma. Sieć sprzeczności zwodziła zmysły po raz kolejny, lecz tym razem nie próbowała nawet odnaleźć nań wyjaśnień. Dominowało uczucie bezpieczeństwa oraz obietnica wyzwolenia. I tylko to się liczyło.

Tysiące oczu, tysiące ślepi za jej plecami przebudziły się wydając z siebie zatrważający, chitynowy dźwięk. Chrobot? Syk? Stukot i szuranie.



Niebezpieczeństwo!



Czas gwałtownie przyśpieszył (a jednak miał rację bytu!). Zerknęła przez ramię i dostrzegła osobliwą, ciemną falę piętrzącą się w jej kierunku, mknącą po ten samej drodze, którą zdążyła przebyć. Zmrużyła powieki, chcąc wyostrzyć wzrok i zaraz tego pożałowała. Z przerażeniem ściskającym gardło zrozumiała na co patrzy.

Ogromne, wynaturzone pająki o bezdennych, czarnych ślepiach i tłustych odwłokach gnały ku niej na włochatych członkach.

Tym razem z jej ust wydarł się zduszony dźwięk paniki i nie czekając ani sekundy dłużej ruszyła przed siebie z zdecydowanie większą motywacją, aniżeli jeszcze chwilę temu.



Chitynowy dźwięk, chrobot i syk.
Stukot i szuranie.


Tak blisko, tak blisko!


Lśniąca postać pochyliła się i wyciągnęła ku niej swoją rękę.


TAK BLISKO!


Tysiące oczu, tysiące ślepi.


Bez udziału świadomości prawica wystrzeliła do przodu chcąc chwycić istotę. I wtedy zrozumiała, że była zbyt daleko. Blisko, lecz niewystarczająco, aby spleść palce.
Aby przeżyć.



Opuszki palców zadrgały i nagle przez wnętrze jej dłoni przebiły się ostre, szmaragdowe pasma światła, wgryzające się w żywą tkankę i wymuszającą wrzask bólu ze spierzchniętych warg. Niespodziewany ogień trawił  palce, biegł żyłami i poprzez ścięgna, a raptowny blask zagłuszył Tysiące oczu, przysłonił awatar światła i przegnał Królową w cień zapomnienia.







A na końcu pożarł JEJ świadomość.









~~








Była tak bardzo, bardzo zmęczona. Fizycznie. Mięśnie wrzeszczały w proteście, nogi błagały o odpoczynek.  Przede wszystkim jednak doskwierało jej psychiczne wyczerpanie i od tego odgrodziła się jeszcze szczelniej, niż w pierwszym przypadku. Nie słuchała ani głosu swego ciała, ani serca.
Emocjonalnie pusta.
Nie dopuszczała do siebie żadnych myśli – nie mogła, nie chciała. Teraz? Teraz liczyło się tylko jedno.


Wykonaj zadanie.
Nie myśl.
Nie patrz.




Krok za krokiem. Spojrzenie – choć znużone – wytrwałe.



Nie patrz na te zmartwiałe, zastygłe w pozie przerażenia postacie. Zwęglone. Spalone, tlące się jeszcze mimo okolicznego zimna, mimo upływu czasu.
Nie myśl, że to nienaturalne. Obce. Przerażające. Nie patrz w górę.
Nie zatrzymuj się, wykonaj zadanie.



Mantra myśli w końcu przestała działać i chcąc nie chcąc stopy w końcu odmówiły posłuszeństwa  unieruchamiając ciało. Otuliła się mocniej wełnianym płaszczem. Głośny oddech zamieniał się w parę. Mimo grubego, skórzanego pancerza czuła przeraźliwy chłód. Nic dziwnego. Góry Lodowego Grzbietu już z nazwy sugerowały, że tylko lubujący się w zimnie powinni się tutaj zapuszczać. Szkoda, że nie należała do ludzi z tej kategorii. Westchnęła.


Gdyby nie.. gdyby nie to wszystko, gdyby nie...


Otoczenie samo w sobie… pomijając… samo w sobie miało wiele uroku typowego dla majestatycznych wzniesień łańcuchów górskich. Cudownie błyszczące, nieco popękane gdzie niegdzie zamrożone połacie rzeki przecinającej tę okolicę, zaś drzewa uginały się pod ciężarem białego puchu. Powietrze było ostre, orzeźwiające. Surowa, mroźna natura zapierała dech na widok charakterystycznego dla klimatu piękna. Sympatycy z całą pewnością byliby w raju.
Westchnęła i zadrżała, bynajmniej nie od zimna.

Byliby, zanim śnieżny raj zamienił się w szmaragdowe piekło – poprawiła się w myślach i dziwnie obojętnie uniosła wzrok do góry.

Jak opisać to, co widziała? Do czego porównać? Jak oddać słowami coś, co w swym przerażającym bycie było jednocześnie czymś najpiękniejszym, co w życiu widziała?  Pomijając -  znów! – grozę sytuacji, oczywiście.  

Jasnozielone nicie splatały się z ciemniejszymi odcieniami w wijące pasma światła mknące ku górze tworząc niezwykły, lśniący lej niczym jak od trąby powietrznej. Pulsowały, a wraz z nimi całe niebo –pozostawały jednak w miejscu, nie przesuwały się wściekle niczym znany jej żywioł. Chmury, fragmenty drzew, resztki kamieni i płatki śniegu towarzyszyły tej przedziwnej, nieśpiesznej plątaninie nienaturalnego światła. Od czasu do czasu lej rozszerzał się, a jego końcówka zdawała się uderzać mocniej w ziemię, co wywoływało potężne wstrząsy w okolicy – nieraz już widziała osuwające się ze zbocza lawiny. Błyski soczystej zieleni rozchodziły się piorunami wokół osobliwej masy i ostrzegały przed zbliżaniem do ich źródła.

Zatrważające zjawisko pełne osobliwego piękna. Nawet ona musiała to przyznać.



Wykonaj zadanie.



Skrzywiła się i poprawiając szal ruszyła dalej.

Już niedaleko.


Zeszła po kamiennych schodkach wiedząc doskonale, co ujrzy. Była już tutaj dwa razy i wiedziała, że nigdy do rozciągającego się przed jej oczami widoku się nie przyzwyczai. Żadna zdrowa na umyśle istota nie mogłaby tego zrobić. I nikt nie użyłby już słowa „piękno”.

Resztki posadzki niknęły pod wynaturzeniami strzelistych skał. Skał? Kryształów? Trudno stwierdzić. To, co było tutaj wcześniej przestało istnieć niemal całkowicie. Pozostała część budowli cudem ocalona stapiała się z poczerniałymi, migoczącymi zielonym światłem spękaniami skalniaków. Niczym spalone resztki, tak samo pozbawione chwały i sensu, jak pierwotny symbol świątyni.



Nadzieja zmieniła się w żałobę. W strach i niezrozumienie.


Nie myśl.


Minęła szklane połacie nieznanego jej minerału, wyzierającego niczym fałszywy skarb z ziemi i przytulającego się do tego, co kiedyś było częścią kamiennej ściany. Za pierwszym razem zatrzymała się przy nim i dotknęła palcami jego strukturę. Pamiętała idealnie gładką powierzchnię i emanujące ciepło odczuwalne nawet pomimo grubych rękawic okutych żelazem. Ciepło zapraszające do odpoczęcia przy jego pobliżu. Być może by została. Może i by faktycznie to zrobiła. Tylko na chwilę, na moment. Przecież jej się należało, prawda? Pamiętała, jak myśli uciekły zastąpione przez zwykłą chęć oddania się chwili przerwy. Pamiętała cichy dźwięk przypominający śpiew, gdy znalazła się wystarczająco blisko minerału. I właśnie to ją orzeźwiło, a czerwień minerału przestała być tak przyjemna dla oczu.

Nieznany impuls powstrzymał ją wtedy i dzięki niemu zachowywała teraz najwyższą ostrożność.



Nie patrz.



Kolejne schodki. Kolejne symptomy zepsucia, kolejne pulsujące zielenią spękania. Samotne pozostałości po ściankach dawnej Świątyni Prochów.
I kolejne mniej lub bardziej spopielone ofiary konklawe. Sam fakt, że całkiem spora ich część pomimo potężnego wybuchu zachowała jakiekolwiek kształty był niesamowity. I wskazywał na obcą ingerencję, bez wątpienia magiczną. Tylko jaka magia mogłaby to zrobić? Jaka miałaby tak ogromną siłę? Która magia odarłaby mięso od szkieletu, poczerniła kościec i pozostawiła tlący się ogień w oczodołach?


Smród był okropny. Dławił.



Wykonaj zadanie.



Widok form, jaki martwy las ofiar prezentował był jeszcze gorszy od odoru spalonych ciał. Niektórzy uczestnicy konklawe wznosili ręce do góry w  błagającym Stwórcę geście. Część kuliła się na podłodze - najpewniej w pragnieniu wątpliwej, bezsensownej ochrony. Tylko kilka zastygło wyprostowanych, jak gdyby w ostatnim heroicznym wyczynie swego życia chcąc dumnie przyjąć śmierć.


NIE MYŚL. NIE PATRZ. WYKONAJ ZADANIE.


Uniosła wzrok, mimowolnie zahipnotyzowana.
Jak za każdym razem.

W samym centrum ruin - w powietrzu - zawieszona była przedziwna.. konstrukcja. Nie wiedziała, jak inaczej to określić.  Musiała mocno unieść głowę, aby jej się przyjrzeć – zielony, migotliwy kryształ wisiał… i żył. Na swój sposób. Wystrzeliwał co jakiś czas jedno ramię, trzecie, czwarte, drugie cofał do swego wnętrza, podobnie piąte i szóste. Skrzypiąc, skrząc się – wciąż tak samo, niezmordowanie. Jak gdyby został powołany właśnie do tego. Lej otulał od czasu do czasu konstrukcję, magiczną bez wątpienia. Źródło anomalii nadawające rytm całemu niewytłumaczalnemu zjawisku.

Czym było? Nie była pewna, czy w ogóle chce wiedzieć. Sama świadomość, że jest przyczyną lub pozostałością po eksplozji wystarczyła. To, i wdzierające się w duszę nieustanne poczucie pierwotnego zła.


Wykonaj zadanie i wracaj, psia krew.


Z trudem oderwała wzrok i zabrała do roboty. Zajrzała w każdy dostępny zakamarek. Działała pośpiesznie – nieco chaotycznie, lecz czy ktoś mógłby się temu dziwić? Nie zamierzała zostawać w tym miejscu dłużej, niż to konieczne. A jednak zmitrężyła czas zbytnio. Usłyszała odgłosy kroków w oddali, odbijających się po pustych, żałosnych ścianach ruin.
Wykonała zadanie.


Z westchnieniem ulgi i rozczarowania pokręciła głową i odwróciła się w kierunku wyjścia, gdy nagle coś się zmieniło. Gwiżdżący wiatr, który smagał ją po twarzy znieruchomiał, a płatki śniegu zatrzymały się w miejscu. Wszystko poza nią zastygło. Wszelkie dźwięki zaczęły gwałtownie obniżać ton i  nagły, głośniejszy odgłos rozdarcia za jej plecami wystraszył ją do tego stopnia, że niemal wypuściła z dłoni sztylety – kiedy je wyciągnęła, nawet nie wiedziała. Odwróciła się prawie natychmiast i oszołomiona obserwowała, jak kryształ wystrzelił z jednego ramienia migotliwą połać przedziwnego, falistego lustra. Jego poszarpana powierzchnia rozszerzyła się do tego stopnia, że wysokością dorównywała wzrostowi wysokiego mężczyzny.

Słowa ją zawodziły.

Po drugiej stronie ..lustra… w gęstej, brunatnej mgle stała świetlista postać.


Kobieta…?  


Migotała, wyciągała dłoń… i wtem zniknęła. Zaraz potem rozległ się potężny huk, który wstrząsnął ziemią i dziewczyna niemal straciła równowagę. Nagłe oślepiające światło zmusiło ją do zasłonięcia ramieniem oczu, a gdy znów spojrzała przed siebie zorientowała się, że wszystko wróciła do normy sprzed paru chwil.

Wiatr znów gwizdał i smagał po twarzy. Płatki śniegu wdzierały się w usta i nos, smród dławił gardło, zaś groteskowy las powykręcanych ofiar pozostał bez zmian. Zielona konstrukcja, lej, ruiny.
Jak gdyby nic się nie wydarzyło.

A jednak.

Z szeroko rozwartymi powiekami dostrzegła leżącą postać, tuż poniżej zawieszonych ramion kryształu. Zamrugała. Rozejrzała się wokół irracjonalnie szukając odpowiedź na pytania formułujące się w głowie. Rzecz jasna, bezskutecznie.
Postać dalej leżała. Nieruchomo, bez życia.

Z wahaniem postąpiła krok do przodu, potem drugi i trzeci. Aż wreszcie znalazła się przy obcym, leżącym na brzuchu.


Obcej.


Oszołomienie i niedowierzanie odbierało jej zdolność rozumowania, bowiem nie pojmowała nic z tego, czego była świadkiem. Ani tego, co widziała przed sobą. Tudzież – kogo.
Te rogi nie pozostawiały wątpliwości. Kobieta qunari.

KOBIETA. QUNARI.

TUTAJ.


Gdyby jej powieki i brwi mogłyby poszybować wyżej, to sięgnęłyby chyba rozwidlenia Wyłomu  - jak zaczęto nazywać dziurę w niebie, będącą zwieńczeniem świetlistego leju.



Co na Stwórcę…?



Znów się rozejrzała, gwałtownie – jakby w oczekiwaniu, że zaraz horda owianych złą sławą wojowników rogatej rasy wyskoczy z ukrycia i zarżnie ją na miejscu. Nic takiego oczywiście nie miało miejsca i dziewczyna niepewnie schowała swoje sztylety do skórzanych pochew umocowanych do paska na jej plecach. Kucnęła i nie zdejmując rękawic ostrożnie dotknęła ramienia nieruchomej postaci. Bez reakcji - co było do przewidzenia. Pozbyła się osłony z ręki i sięgnęła za kołnierz odzienia, przypominającego typowy pancerz najemników - rozpoznała krój, mimo jego żałosnego stanu – nadpalony i wilgotny materiał szybko wyziębiał obcą. No tak, zapomniała. Słyszała, że do ochrony konklawe zatrudniono grupę rogatych, ale rzecz jasna nie miała możliwości ich wcześniej zobaczyć.

-Też mi ochrona – parsknęła mimowolnie, cynicznie stwierdzając w myślach, że w przyszłości będzie unikać najmowania qunari. Nie, żeby kiedykolwiek miałaby ich potrzebować.

Z drugiej strony…

Przecież nikt nie przeżył. NIKT. Może ta tutaj nie ma nic wspólnego ze wspomnianą grupą? Albo – co gorsza – odpowiada za cały zamęt i horror, jaki doświadczono w tym miejscu…?

Potrząsnęła głową przeganiając myśli. Nie pora na nie teraz. Kimkolwiek obca była, żyła. Jeszcze. O ile nie nabawiła się ran, których dziewczyna nie dostrzegała. To, że qunari leżała na brzuchu nie ułatwiało sprawnej oceny zdrowia nieprzytomnej.

Westchnęła ciężko i z wysiłkiem przewróciła kobietę na plecy. Niech to demony pochłoną, qunari to zdecydowanie za ciężka rasa jak na jej gust. Pewnie gdyby stanęły obok siebie, to rogata byłaby wyższa o co najmniej głowę. Typowe, tak słyszała.

Zmełła przekleństwo i zmusiła się do działania wyciszając niesforne rozmyślania.

Kilka rzeczy rzuciło jej się od razu w oczy.  Nieprzytomna miała brunatny odcień skóry, rozmazany ciemny makijaż oczu i trzy blizny na twarzy – jedna w załamaniu prawego skrzydełka nosa, na dolnej wardze tuż przy prawym kąciku ust i na całej rozciągłości prawego policzka. Były to jednak stare blizny. Makijaż zaś raczej przypominał dziwne, plemienne ornamenty o znaczeniu, którego dziewczyna nawet nie starała się odgadnąć. Czarny, długi warkocz pozostawał wiele do życzenia jeśli chodzi o splot – znaczna część uległa deformacji i luźne kosmyki rozsypywały się w nieładzie. I te rogi, słynne rogi qunari – smoliste, wykręcone do tyłu. Od ich końcówek do mniej więcej połowy długości okute zostały metalem ozdobionym falistym ornamentem.

Obrzuciła rogatą szybkim, uważnym spojrzeniem i z ulgą nie dostrzegła żadnych jednoznacznych ran śmiertelnych. Świetnie, patrol był w pobliżu. Pomogą w dostarczeniu jej do Azylu – z pewnością dowództwo będzie chciało ją przesłuchać. Ostatecznie nikt nie może sobie od tak zmaterializować się po środku echa katastrofy i pójść Stwórca wie gdzie. Zdjęła swój płaszcz – na wpół żałując, że posiada w sobie aż taką altruistyczną stronę – i na tyle, na ile mogła, zaczęła nim otulać leżącą postać.

Uwagę młodej dziewczyny przykuła prawa dłoń qunari. Wnętrze ręki nieprzytomnej skierowane było do dołu i na wilgotnych kamieniach odbijał się dziwny blask. Zaintrygowana bez zastanowienia ujęła znacznie większą rękę rogatej w swoje dłonie i odwróciła wierzchem do góry. Nieumyślnie dotknęła swoją prawicą, nieosłoniętą rękawicą i w tym momencie  konstrukcja kryształu nad nimi zapulsowała wyraźnie, a grzmot przetoczył się po okolicy. Zielone światło – identyczne jak te wokół Wyłomu – wystrzeliło z ręki qunari i sparzyło opuszki palców dziewczyny.

Ta wrzasnęła głośno – z zaskoczenia i niespodziewanego, obezwładniającego bólu. Natychmiast puściła qunari. Cofnęła się gwałtownie i uderzyła plecami o kawałek murku, który zachował swe marne resztki tuż nieopodal.  

- Co na… ?!



Zapadła cisza.


Otoczenie znów wróciło do swojej normy.



Opuszki palców prawej dłoni dziewczyny pulsowały. Podniosła ją na wysokość oczu i z przerażeniem – oraz niejakim zafascynowaniem – obserwowała, jak zielone światło pełźnie po jej skórze, po czym zdawało się zatapiać do środka tkanek. Bolało, paskudnie bolało – miała wrażenie, że jej ścięgna rozrywają się chcąc zrobić miejsce dla obcej materii. Ta zaś w końcu zamigotała po raz ostatni i pomknęła żyłami do jej przedramienia, po czym… zniknęła.


Nim posłyszała odgłosy pospiesznych kroków patrolu, zdążyła obejrzeć dłoń ze wszystkich stron i nie dostrzegła nic nienaturalnego. Coś się jednak zmieniło, czuła to. Zszokowana wbiła wzrok w leżącą, dalej nieprzytomną.


Co tu się na przeklęte demony dzieje…?




- Ashara!



Dźwięk głosu nawołującego jej imię przywołał ją jako tako do rzeczywistości i rzuciła się na kolanach do rękawicy pozostawionej koło rogatej.  Pośpiesznie ją nałożyła, po czym – nie do końca rozumiejąc swój odruch – sztyletem urżnęła kawałek swojego szala. Szybko – choć ostrożnie – owinęła tkaniną prawicę qunari, po czym wstała chwiejąc się niezgrabnie. Wciąż zszokowana.



- Ash! Gdzie jesteś?!



- ..tu..tutaj! Tutaj! – odkrzyknęła w końcu, wciąż nie odrywając wzroku od leżącej, tajemniczej kobiety.



Zaraz potem dodała ochryple – Mamy ocalałą..!






~~
Gniew Niebios. [DA:I prolog spoilers]
....




...jaaaaaaa! Kędym to ja ostatnio pisała ff, to przypomnieć sobie nie mogę. Wygląda na to, że uniwersum Dragon Age zawsze budzi we mnie tego wrednego małego gnojka, Wena. Kapryśnego, marudnego, egoistycznego Wena, który robi co chce, jak chce i kiedy chce. Alee... parę słów najpierw.

Spoilery? Si, są. ALE wyłącznie dotyczące prologu gry - bardzo się starałam, aby czegoś nie chlapnąć komuś, kto nie przeszedł jeszcze głównej fabuły. Historia sama w sobie - pisana dość spontanicznie. Pierwotnie to miał być rodzaj prezentu dla bardzo bliskiej mi osoby, która zupełnie nie grywa - choć świat Thedas jakoś uszczknęła poprzez Pokusy. Później jednak podzieliłam się wypocinami ze znajomą.. i tak jakoś mię ośmieliła. I bach, wrzucone :D Druga część tekstu to mała ucieczka od pierwotnego założenia :D Bardziej skierowana dla tych, co w grę grali - może się nie znudzą dzięki temu pierwszą częścią. 

No i ten, tego, no hmm. Wen popełnił fika. *zerka nieśmiało* Dajcie znać, czy macie ochotę na więcej :):Big eyes: 


Pewnie ilustracje siakieś też machnę, pocisnę Wena, póki gnojek jest jako tako aktywnyNommy smile 
Loading...
Inquisitor Kiz'ara Adaar by Solas by Vinghen
Inquisitor Kiz'ara Adaar by Solas
~~

"Your Inquisitorialness?"
She giggled. "Yeah, Varric?"
"I.. found something in Chuckles's stuff "The dwarf was uncharacteristically confused, when he handed small scroll of parchment. "Here. Quite the eye, I have to admit."

"You were messing with his stuff..? Why did you even..."She frowned a little, but her words was suddenly cut off when she looked into scroll. "Woah... it's..."
"He forgot about your braid, though."he pointed out. "And your horns are bigger. And your nose.."
Kiz'ara quickly interrupted him with a wave of her hand and smirks.
"I get it, I get it! Now, shoo, You better put it quickly into place or something bad will happens. Swooping or something... You never know."


~~

It's all totally spontaneous piece of drawing. It took me one hour to draw using black pen, as in tradicional way. Aaand when I wanted to use my scanner... well, it turned out that it was dead adahdajsdhasfuw. So... I improvised: took photo by my phone, send to my mail... and for the love of Maker, result of it was SO FUKIN' MESSY that I almost felt like a hungry mabari at rage stage. IT WAS DISASTER. So... I was so determined, that I've edited in my graphic's program and cleaned it up. I wasn't planning to touch it, just raw traditional sketch, but... meh. Situations changed, lols. It's still messy, but hey, I've added a texture :giggle: (Parchment  by :iconkeeyou: )

Aaand then I came up with silly idea and here you go, result is above. 
Oh, hey! I've got another silly idea! Maaaaybe Solas drew all of companions...? *wink*


Anyway, I hope u'll like it, let me know! :glomp: :tighthug:
Loading...
Happy B-day Yuhime! I.. I mean, INQUISITOR! by Vinghen
Happy B-day Yuhime! I.. I mean, INQUISITOR!
Little surprise for :iconyuhime: :giggle: HAAAAAAPYYYY B-DAY, my dear! :DFun cake 

SHieeet,  I WAS SURE I'll finish this in time, but... ah, well. It's Bull's fault! He insisted to hunt down a dragon, so... Yeah. 

List of gifts brought by the companions:

Iron Bull: Dragon's Paw. {Yeaaaaaaah.}
Sera: Cookie. Plush Halla.
Cole: Plush Halla. Box.
Vivienne: Most fashionable coat of the season.
Dorian: THE MOST fashionable coat of the season. {I WAS FIRST!}
Blackwall: Wooden griffin. Carved in ferelden's wood and painted in the colors of the Inquisition.
Varric: First Chapter of the Green mile.. Lantern. (Varric's note: Title is still not picked up) 
Cassandra: The Most powerful Mage's Staff + note: "With Love, C."
Solas: Elven history for Dummies. Inquisiton's guide for Dummies.

:D
Loading...

AdCast - Ads from the Community

×

Comments


Add a Comment:
 
:iconjanneway:
janneway Featured By Owner Aug 24, 2014
Thanks for the watch :)
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner 3 days ago   Traditional Artist
My pleasure ;)
Reply
:iconjademacalla:
jademacalla Featured By Owner Jun 16, 2014
Thanks very much for the Watch! :salute:
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner 3 days ago   Traditional Artist
My pleasure! :)
Reply
:iconshortcakeart:
ShortCakeArt Featured By Owner Jun 12, 2014  Professional Digital Artist
Thanks for watching! :3
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner 3 days ago   Traditional Artist
My pleasure! :))
Reply
:iconhello-ground:
hello-ground Featured By Owner Jun 9, 2014  Hobbyist Digital Artist
Thanks a lot for watching! ^___^ Watched you right back, you have a great gallery and some awesome DA fanart! :heart:
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner 3 days ago   Traditional Artist
My pleasure, really! And I'm thrilled that u liked mine as well! :D Yay!
Reply
:iconburiedflowers:
buriedflowers Featured By Owner Jun 2, 2014  Hobbyist General Artist
Thank you for the watch!
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner Jun 5, 2014   Traditional Artist
My pleasure! :)
Reply
:icondragons-girl:
Dragons-Girl Featured By Owner Jun 1, 2014  Hobbyist Writer
do you do commissions?
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner Jun 6, 2014   Traditional Artist
To be honest I have a little time for my own projects so it could be difficult to draw for commission, but... I can add u to my "to-do_list" :) Just with warning, that propably u'll have to waaaaait quite some time I'm afraid. I guess I'll have a little more time in July or September, maybe then... but no promises.
Tell me in note what would u want me to draw for u.
Reply
:icondidiher:
Didiher Featured By Owner May 29, 2014
Thanks for the watch dear!!!
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner May 29, 2014   Traditional Artist
La love My pleasure! :)
Reply
:iconsavvid:
Savvid Featured By Owner May 27, 2014  Hobbyist Digital Artist
Aww thanks for the watch!!!! la-chase by KitLightning
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner May 28, 2014   Traditional Artist
Come With Me My pleasure! :D I love ur art! FREE flying hearts Icon 
Reply
:iconszarywilk:
szarywilk Featured By Owner May 22, 2014  Hobbyist Traditional Artist
Świetne prace! :D Muszę częściej tu zaglądać :D
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner May 22, 2014   Traditional Artist
 WAAA??? plz Ooooh, jej, bardzo dziękuję i cieszę się, że się podobają! HO-YES.:shylove:  
I oczywiście zawsze zapraszam! Hawkeye Welcome PLZ 

Kawki? Coffee Dance - Updated :D
Reply
:iconszarywilk:
szarywilk Featured By Owner May 22, 2014  Hobbyist Traditional Artist
A poproszę małą z mlekiem i dwiema łyżeczkami cukru mah old ava..  :D 
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner May 24, 2014   Traditional Artist
:coffeecup: rvmp Coffee Biggrin 
Reply
:iconlindamarieanson:
LindaMarieAnson Featured By Owner May 21, 2014  Hobbyist General Artist
Thank you so much for the watch! :iconspazhugplz:
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner May 22, 2014   Traditional Artist
Oh, my pleasure, really! :D Love ur stuff! :glomp:
Reply
:iconlindamarieanson:
LindaMarieAnson Featured By Owner May 22, 2014  Hobbyist General Artist
:iconblush--plz:
Reply
:iconvinghen:
Vinghen Featured By Owner May 22, 2014   Traditional Artist
Caramel dansen emote Emote Cuddle Love 
Reply
:iconme9999:
me9999 Featured By Owner May 20, 2014  Professional Traditional Artist
Thanks for the watch!
Reply
Add a Comment: